Trochę informacji i rozmyślań

Sąd – ostatnie miejsce, w którym chcę się znaleźć

Podczas ostatniego Zjazdu ZHP mało zabrakło, aby Sądy Harcerskie przestały istnieć (co najmniej w wersji jaka funkcjonuje dzisiaj). To historia, ale podczas dyskusji padł argument mówiący o tym, że Sądy Harcerskie swoimi procedurami przygotowują do tego jak postępuje się w Sądach Powszechnych. No nóż się w kieszeni otwiera…

Dlaczego nie chcę sądów?

Po pierwsze dlatego, że mam doświadczenie z absurdalnym postępowaniem Sądów Harcerskich. Widziałem dokonywaną na poziomie jednoosobowego składu Chorągwianego Sądu Harcerskiego wykładnię Statutu ZHP (podobno to kompetencja zarezerwowana dla Naczelnego Sądu Harcerskiego). Widziałem orzekanie we własnej sprawie.

Po drugie dlatego, że szanuję czas. Swój i nade wszystko osób, z którymi współpracuję. A jakakolwiek sprawa prowadzona przez Sąd Harcerski to mnóstwo dokumentów, wniosków. Mnóstwo pisania, konieczność znajomości języka prawniczego. Mnóstwo straconego czasu.

Po trzecie dlatego, że nie znam ani jednej sytuacji, w której postępowanie przed Sądem Harcerskim nie spowodowało narośnięcia negatywnych emocji. Sąd zamiast być miejscem mediacji pomiędzy instruktorami, bywa często wykorzystywany jako narzędzie wymuszenia swoich racji, nawet nie podejmuje się próby dojścia do porozumienia. Moje harcerstwo nie obejmuje sądów.

Drodzy delegaci, zlikwidujcie Sądy Harcerskie!

Przekażcie kompetencję do dokonywania wykładni Statutu ZHP Centralnej Komisji Rewizyjnej. Spory pomiędzy instruktorami niech rozwiązują doraźnie powoływane przez komendanta wyższego stopnia zespoły mediacyjne złożone z szanowanych instruktorów (a może po prostu – osób).

I na koniec

Sąd Harcerski Chorągwi. Brak spraw. Instruktorzy w stopniu harcmistrza (a musi być ich dziewięciu!) rezygnują kolejno z pełnienia funkcji – ktoś nie opłacił składki, ktoś nie może znieść pełnienia papierowej funkcji. I nagle – niespodzianka! Zrezygnowało 5 osób. Całe szczęście wyborów uzupełniających dokona Rada Chorągwi, gdybyśmy mieli sąd w hufcu potrzebny byłby zjazd.

PS. Jeżeli nie zlikwidujecie sądów, to chociaż pozwólcie ich nie wybierać w chorągwiach.

Posłowie

Sądy to najbardziej liczebna władza. Jej likwidacja wprost przekłada się na wzmocnienie siły głosu drużynowych.

  • Aleksandra Kozubska

    A może nie ma co ich likwidować, tylko lepiej zmienić ich procedury? Gdyby sądy mogły same zajmować się rozwiązywaniem konfliktów nie tylko tych zgłoszonych, tym samym być blisko spraw instruktorów, a nie ciałem-widmo; mogłyby mediować a nie orzekać; mogłyby skoncentrować się na tym, że są koleżenskie, a nie na tym że są sądem, to mogłyby mieć ważną rolę?

    • Krzysztof Kujawski

      Stałe zespoły obrastają w procedury. Natomiast jeżeli dalibyśmy komuś możliwość zajmowania się „z urzędu” to myślę, że byłoby jeszcze gorzej. Mediacje nie wymagają władzy ani stałego zespołu.